Samo słowo “dżet” zaczerpnięte jest z terminologii stosowanej w obszarze astronomii. I znaczy strugę, która wyrzucana z biegunów jądra gwiazd bądź galaktyk. W przemyśle odzieżowym są to świecące, różnobarwne koraliki, służące do zdobienia strojów, głównie niewątpliwie damskich. W poprzednim wieku kupowane były w zestawach. A ich lokalizacja na odzieży wymagało nie lada sprawności manualnej, porównywalnej z zegarmistrzowską precyzją. Na dzień dzisiejszy zarazem w stacjonarnych jednostkach handlowych jak również w katalogu sprzedaży internetowej (zarazem na aukcjach, jak i w sklepach prowadzących regularną sprzedaż) do nabycia są dość komfortowe samoprzylepne motywy dżetowe. Pozostałe miasta również posiadają analogiczną ofertę akcesoriów zdobniczych. Oraz chociaż to udogodnienie zrewolucjonizowało przemysł odzieżowy, to zapewne ponadto kobiety i mężczyźni pamiętamy lata osiemdziesiąte poprzedniego wieku gdzie plisowanie tkanin nie posiadały tej ułatwiającej nich montaż funkcjonalności. Jednakowoż, niegdyś i kreszowanie czy plisowanie odbywało się też można powiedzieć metodą chałupniczą, sposobem manualnym. A jedynym narzędziem wspomagającym ten proces było żelazko. Niemniej jednak zanim pojawiło się to elektryczne, na sam początek dostępne było jedynie to z duszą. Oraz to niewątpliwie nie dla każdego. Wykorzystywane zostały tylko na dworach szlacheckich, burżuazyjnych pałacach i arystokratycznych rezydencjach. Na dzień dzisiejszy zakłady przemysłowe dysponują nowoczesnymi urządzeniami ułatwiającymi pracę w tym zakresie. Czasami przypominają one raczej jakieś niezidentyfikowane obiekty z filmów science – fiction, niż tradycyjne maszyny.

Dodaj komentarz